
Nowy wyrok w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika
Sąd uniewinnia Jacka K.
Sąd Okręgowy w Płocku uniewinnił Jacka K. – bliskiego znajomego Krzysztofa Olewnika i głównego oskarżonego w drugim procesie dotyczącym głośnego uprowadzenia z 2001 r. oraz zabójstwa z 2003 r. Syn przedsiębiorcy mięsnego z Drobina został wówczas porwany dla okupu, a dwa lata później zamordowany. Uniewinnienie kończy ponad trzyletni proces toczący się od marca 2022 r., w którym Jackowi K. zarzucano udział w zorganizowanej grupie przestępczej i współudział w porwaniu. Sam oskarżony od początku utrzymywał, że zarzuty są „absurdalne”.
Tło jednej z najgłośniejszych zbrodni ostatnich dekad
Porwanie Krzysztofa Olewnika miało miejsce w nocy z 26 na 27 października 2001 r. z jego domu w Świerczynku pod Drobinem. Wcześniej trwało tam spotkanie towarzyskie z udziałem m.in. miejscowych policjantów. Porywacze wielokrotnie kontaktowali się z rodziną, żądając 300 tys. euro okupu. Mimo przekazania pieniędzy w lipcu 2003 r., 25-latek nie został uwolniony – zginął miesiąc później, a jego ciało odnaleziono dopiero w 2006 r. w lesie koło Różana.
Śledztwo prowadziło kolejno kilka prokuratur; rodzinie Olewników towarzyszyło przekonanie, że dochodzenie od początku było obarczone poważnymi błędami. W 2009 r. powołano sejmową komisję śledczą, a w 2019 r. Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu przyznał rodzinie 100 tys. euro odszkodowania, wskazując na rażące zaniedbania polskich organów ścigania.
Pierwszy proces i niewyjaśnione wątki
W 2008 r. zapadły surowe wyroki: zabójcy Sławomir Kościuk i Robert Pazik otrzymali dożywocie, ośmiu innych oskarżonych od roku w zawieszeniu do 15 lat więzienia, jeden został uniewinniony. Trzej główni skazani – Wojciech Franiewski, Kościuk i Pazik – popełnili później samobójstwa w areszcie. Mimo surowych kar, liczne okoliczności – m.in. włamanie do domu rodziny, zaginięcie akt śledztwa czy seria tajemniczych zgonów – wciąż budziły wątpliwości co do pełnego obrazu sprawy.
Drugi proces: pięciu oskarżonych, 400 tomów akt
W 2021 r. krakowski oddział Prokuratury Krajowej skierował do płockiego sądu nowy akt oskarżenia wobec pięciu osób, na czele z Jackiem K. Oprócz niego zarzuty usłyszeli m.in. Eugeniusz D. ps. „Gienek” oraz były samorządowiec z Sierpca Grzegorz K. Proces prowadzono przy wzmocnionych środkach bezpieczeństwa, a część świadków – w tym Ireneusz P. ps. „Bokser” – zeznawała incognito. Materiał dowodowy liczył ponad 400 tomów.
Sąd, analizując zeznania świadków, opinie biegłych i ekspertyzy kryminalistyczne, uznał jednak, że zebrane dowody nie potwierdzają winy Jacka K. Co do pozostałych oskarżonych orzeczenia zostaną ogłoszone w oddzielnym terminie.
Reakcja rodziny i konsekwencje wyroku
Włodzimierz Olewnik, ojciec zamordowanego Krzysztofa, od lat podkreślał, że na ławie oskarżonych brakuje rzeczywistych inspiratorów zbrodni. Po wypowiedzeniu wyroku podkreślił, że „wciąż nie zna wszystkich odpowiedzi”, a sprawiedliwość dla jego syna nie została w pełni wymierzona.
Uniewinnienie Jacka K. oznacza, że po niemal ćwierć wieku od uprowadzenia i niemal dwóch dekadach od pierwszych wyroków wciąż pozostają wątpliwości, kto faktycznie zlecił porwanie i czy wszystkie osoby odpowiedzialne poniosły konsekwencje.
Co dalej?
Prokuratura może jeszcze zaskarżyć wyrok płockiego sądu. Niezależnie od decyzji procesowych, sprawa Krzysztofa Olewnika pozostaje symbolem złożonych błędów śledczych i jednym z najpoważniejszych wyzwań dla polskiego wymiaru sprawiedliwości w ostatnich dekadach.
Fot. PAP/Leszek Szymański